Hejka!
Tutaj Tinistas.
Mam dzisiaj całkiem istotną sprawę.
Ale najpierw...Nie nie kończę z blogiem, spokojnie. Dostawałam kilka takich wiadomości, że czemu kończę itp.
Nie mam zamiaru jak na razie kończyć blogować, tylko musicie mnie zrozumieć.
Ostatnio... Moje życie stało się nieprzewidywalnie skomplikowane.
Raczej nie chcę was zagłębiać w moje sprawy prywatne.
Zobaczcie, są święta. Jeszcze rok temu bym coś dodała, ale teraz niestety nie mam zbytnio czasu, weny ani dobrego samopoczucia.
Oprócz świąt, 31 marca mam urodziny, co też wiąże się trochę z moimi nerwami.
6 kwietnia moja mama ma urodziny, także prezenty...
Do tego szkoła. Masakra... Obiecuję, że tak mniej-więcej w połowie kwietnia będzie lepiej, ponieważ teraz mam bardzo dużo materiału narzucanego ze względu na moje egzaminy końcowe. Codziennie mam zliczając razem wszystkie przedmioty ok. 20-30 zadań domowych.
No i oprócz moich problemów w które Was nie zagłębiam, są jeszcze dwie istotne sprawy.
1.Brak weny. Niestety, przez to, ze tak bardzo się denerwuję, nie mam weny, tak jak kiedyś.
2.Złe samopoczucie. Naprawdę przez ostatnie czasy czuję się okropnie. Nie chodzi mi tylko oto, że zaczynam znowu chorować. Mam strasznego doła i nie mam ochoty jak na razie do wykonywania jakichkolwiek czynności.
Naprawdę Was bardzo przepraszam, ale chciałabym powrócić do przeszłości i pisać takie dłuższe rozdziały. No i na pewno jak będę już na siłach dokończę Os, którego chciałam wstawić już dawno.
No i jeszcze chce wam podziękować za tak miłe przyjęcie poprzedniego rozdziału jak i za tak dużą liczbę wyświetleń. Mimo wszystko blogi to część mojego serca, jak i życia.
Kocham Was :*
Beso! #Tinistas
3/26/2016
2/06/2016
Rozdział 27 ,,Nigdzie z nim nie idę"
*Violetta*
Po około dwóch godzinach naszej zabawy jak dzieci, opuściliśmy miasteczko zabaw.
-Czyli teraz idziemy do waszego Dirmark'a?-zapytał Fede
-Primark'a!-oburzyła się Lu.
-A co mnie jakiś sklep?!-zirytował się Fede. Ocho, będzie kłótnia.
-A powinien! Nic o mnie nie wiesz, a śmiesz uważać się za mojego chłopaka?!-automatycznie wtuliłam się w Leona.
-I żałuję tego! Nie mam zamiaru być chłopakiem jakiejś zadufanej w sobie księżniczce!
-Sam jesteś zadufany w sobie!
-Ja jestem zadufany w sobie?! Ciągle chcesz łazić po sklepach! Zawsze myślisz tylko o sobie, nigdzie nie możemy chodzić tylko do sklepów!
-No sorry, ale ja nie mam zamiaru włóczyć się po atrakcjach dla dzieci!
-Dość!-krzyknęliśmy razem z Leonem, ale najwyraźniej na nic.
-Ale Vilu do cholery wymyśliła byśmy poszli i tu i tu, a ty masz wielki problem, bo paznokietek ci się złamie!
-Skoro tak podoba ci się Violetta, to z nią bądź! Yh! Nienawidzę cię!-krzyknęła Lu
-Ja ciebie też!-dopowiedział Federico i odszedł.
-Lu...-powiedziałam kiwając głową
-Odpierdziel się ode mnie!
-Hej! Violetta ci nic nie zrobiła, więc się do cholery na niej nie wyżywaj!-wkurzył się Leon.
-Przepraszam-powiedziała z łzami w oczach i się przytuliłyśmy.
-Dobra,chodźcie po Fede i ruszmy w końcu do tego Primark'a-powiedział Fede.
-Nie obraźcie się, ale ja nigdzie z nim nie idę-powiedział Lu i odeszła.
-A ty skarbie chcesz iść do Primark'a-zapytał Leon znacząco podnosząc brwi, a ja parsknęłam śmiechem.
-Nie za bardzo...
-Oj no chodź, wiem że chcesz powiedział Leon łapiąc mnie za rękę i ciągnąc mnie w stronę sklepu.
Standardowo ruszyłam na dział kobiecy, a Leoś męski. Co jak co, Leon jest mężczyzną, ale kupować dla siebie koszule, to uwielbia. Jest to jego mania. Na samym początku zaczęłam się rozglądać za butami. Nie pytajcie dlaczego. Znalazłam piękne koturny, musiałam je wziąć, bo przeczuwałam, że będą idealne, ale nie wiedziałam do czego (od aut. kobieca intuicja xD). Następnie ruszyłam do wieszaków z ubraniami. Jak to ja, uwielbiam kupować zestawy, więc to zrobiłam.
-Hej Lu, mam do Ciebie prośbę.
-Jaką?
-Mogłabyś do mnie przyjść? Mam Ci coś ważnego do powiedzenia...
-Jasne, już idę.-po tych słowach zakończyłam rozmowę. Nie wiem, jak mam jej to powiedzieć, ale muszę. Co prawda obiecywałam Leonowi, że nikomu nie powiem. Nie wiem co mam robić! Z dołu dobiegł do moich uszu dźwięk dzwonka. Cholera. Zbiegłam na dół po schodach o włos się nie zabijając
-Violu, zwolnij. Bo nogi sobie połamiesz.-powiedział tata. No właśnie tata. Wrócił dzisiaj do domu gdy ja była w Primark'u. Musiał jeszcze się spotkać z Koreańczykami, by zawrzeć z nimi kontrakt, co trochę potrwało. Otworzyłam drzwi. Nie myliłam się, za konstrukcją stała blondynka.
-Hej, Dzień dobry panu. Co się stało?
-A co się miało stać?
-No dzwoniłaś do mnie.
-A no tak...-i co ja mam teraz zrobić? Już wiem!
-Zadzwoniłam i powiedziałam tak, żebyś przyszła, bo musisz mi pomóc.
-W czym?
-Chodź na górę to Ci powiem.
Muszę się jakoś z tego wykiwać. Przyjaciółki nie powinno się okłamywać, ale obiecywałam Leonowi i nie mogę złamać słowa. Zresztą, ja Lu nie okłamuję, tylko nie wyjawiłam jej jednej, dosyć istotnej rzeczy.
-Nie mam Ci nic tak naprawdę do powiedzenia. Ale musisz mi pomóc, nie wiem czy to co kupiłam Leonowi, mu się spodoba.
-A co mu kupiłaś?
-Ym...Jego ulubione perfumy, grę o której marzył, zrobiłam album z naszymi wspólnymi zdjęciami i przygotowałam takie kupony-powiedziałam do przyjaciółki i podałam kopertę. Blondynka wyjęła zawartość i przeczytała
-Kupon Miłości uprawniający posiadacza do dnia spędzonego jak zechcesz-wyjęła kolejny bon- do śniadania do łóżka-kolejny-spania do 12, do całonocnej imprezy z chłopakami bez marudzenia partnerki, do odmowy zakupów w galerii bez powodu, do zakończenia kłótni klaśnięciem w dłonie, do wielkiego przytulania, do pikniku we dwoje, do wspólnego spaceru...Ile tego zrobiłaś?
-Około 50.
-Wow, mega. Ale po co to?
-Z dwóch powodów. Pierwszy, dzisiaj mamy trzecią rocznicę naszej przyjaźni.
-Ale moment, wy się już nie przyjaźnicie. Jesteście parą.
-Ale Leon jest też moim przyjacielem. Dokładniej chodzi o to, że trzy lata temu się poznaliśmy.
-A drugi powód?
-Dowiesz się Lu jutro.
-No dobra. A teraz pokazuj co kupiłaś na zakupach.
-Skąd Ty?
-Znam chyba Leona nie? Wiadomo, że Cię tam zaciągnął.
-Okej. No to idę się przebrać.
Pierwszy zestaw, drugi zestaw, trzeci zestaw.
-A to zestaw na jutro.
-Wyglądasz jak jakaś...Najsławniejsza modelka w tej kiecce!
-Dziękuję kochana. A teraz mam pomysł.
-Jaki?
-Nie wiem czy pamiętasz, ale jakiś czas temu założyłam kanał na Youtube, chodź nagramy filmik!
-Ale jaki?
-Może...Best friends tag!
-No okej.
-To siadaj.
-Już, już.
-Hej wszystkim! Witam was w pierwszym filmie na kanale, gdzie nie występuję sama. Dzisiaj jest ze mną moja przyjaciółka Ludmiła.
-Hej!
-Przygotowałyśmy dla was Best Friends Tag. Nie przedłużając, zacznijmy od pierwszego pytania [...]. Także dziś, to na tyle! Mam nadzieję, że filmik wam się spodobał, łapkujcie, komentujcie i subskrybujcie! Paaa!
******************************************************************
Hejcia! Meeega was przepraszam za taką nieobecność, ale nie miałam zbytnio czasu, by pisać, a do tego wena powoli odchodzi w dal :/ Mamy rozdzialik....Jaka tajemnica Leona? Dowiecie się...w 28 (chyba :P). Ffiolcia już się prawie wydała...Tia...No dobra, mam nadzieję, że post wam się spodobał :) Tak wiem...Krótki. No, ale lepszy taki niż żadne, c'nie? No...No to pa :* #Tinistas
Standardowo ruszyłam na dział kobiecy, a Leoś męski. Co jak co, Leon jest mężczyzną, ale kupować dla siebie koszule, to uwielbia. Jest to jego mania. Na samym początku zaczęłam się rozglądać za butami. Nie pytajcie dlaczego. Znalazłam piękne koturny, musiałam je wziąć, bo przeczuwałam, że będą idealne, ale nie wiedziałam do czego (od aut. kobieca intuicja xD). Następnie ruszyłam do wieszaków z ubraniami. Jak to ja, uwielbiam kupować zestawy, więc to zrobiłam.
-Hej Lu, mam do Ciebie prośbę.
-Jaką?
-Mogłabyś do mnie przyjść? Mam Ci coś ważnego do powiedzenia...
-Jasne, już idę.-po tych słowach zakończyłam rozmowę. Nie wiem, jak mam jej to powiedzieć, ale muszę. Co prawda obiecywałam Leonowi, że nikomu nie powiem. Nie wiem co mam robić! Z dołu dobiegł do moich uszu dźwięk dzwonka. Cholera. Zbiegłam na dół po schodach o włos się nie zabijając
-Violu, zwolnij. Bo nogi sobie połamiesz.-powiedział tata. No właśnie tata. Wrócił dzisiaj do domu gdy ja była w Primark'u. Musiał jeszcze się spotkać z Koreańczykami, by zawrzeć z nimi kontrakt, co trochę potrwało. Otworzyłam drzwi. Nie myliłam się, za konstrukcją stała blondynka.
-Hej, Dzień dobry panu. Co się stało?
-A co się miało stać?
-No dzwoniłaś do mnie.
-A no tak...-i co ja mam teraz zrobić? Już wiem!
-Zadzwoniłam i powiedziałam tak, żebyś przyszła, bo musisz mi pomóc.
-W czym?
-Chodź na górę to Ci powiem.
Muszę się jakoś z tego wykiwać. Przyjaciółki nie powinno się okłamywać, ale obiecywałam Leonowi i nie mogę złamać słowa. Zresztą, ja Lu nie okłamuję, tylko nie wyjawiłam jej jednej, dosyć istotnej rzeczy.
-Nie mam Ci nic tak naprawdę do powiedzenia. Ale musisz mi pomóc, nie wiem czy to co kupiłam Leonowi, mu się spodoba.
-A co mu kupiłaś?
-Ym...Jego ulubione perfumy, grę o której marzył, zrobiłam album z naszymi wspólnymi zdjęciami i przygotowałam takie kupony-powiedziałam do przyjaciółki i podałam kopertę. Blondynka wyjęła zawartość i przeczytała
-Kupon Miłości uprawniający posiadacza do dnia spędzonego jak zechcesz-wyjęła kolejny bon- do śniadania do łóżka-kolejny-spania do 12, do całonocnej imprezy z chłopakami bez marudzenia partnerki, do odmowy zakupów w galerii bez powodu, do zakończenia kłótni klaśnięciem w dłonie, do wielkiego przytulania, do pikniku we dwoje, do wspólnego spaceru...Ile tego zrobiłaś?
-Około 50.
-Wow, mega. Ale po co to?
-Z dwóch powodów. Pierwszy, dzisiaj mamy trzecią rocznicę naszej przyjaźni.
-Ale moment, wy się już nie przyjaźnicie. Jesteście parą.
-Ale Leon jest też moim przyjacielem. Dokładniej chodzi o to, że trzy lata temu się poznaliśmy.
-A drugi powód?
-Dowiesz się Lu jutro.
-No dobra. A teraz pokazuj co kupiłaś na zakupach.
-Skąd Ty?
-Znam chyba Leona nie? Wiadomo, że Cię tam zaciągnął.
-Okej. No to idę się przebrać.
Pierwszy zestaw, drugi zestaw, trzeci zestaw.
-A to zestaw na jutro.
-Wyglądasz jak jakaś...Najsławniejsza modelka w tej kiecce!
-Dziękuję kochana. A teraz mam pomysł.
-Jaki?
-Nie wiem czy pamiętasz, ale jakiś czas temu założyłam kanał na Youtube, chodź nagramy filmik!
-Ale jaki?
-Może...Best friends tag!
-No okej.
-To siadaj.
-Już, już.
-Hej wszystkim! Witam was w pierwszym filmie na kanale, gdzie nie występuję sama. Dzisiaj jest ze mną moja przyjaciółka Ludmiła.
-Hej!
-Przygotowałyśmy dla was Best Friends Tag. Nie przedłużając, zacznijmy od pierwszego pytania [...]. Także dziś, to na tyle! Mam nadzieję, że filmik wam się spodobał, łapkujcie, komentujcie i subskrybujcie! Paaa!
******************************************************************
Hejcia! Meeega was przepraszam za taką nieobecność, ale nie miałam zbytnio czasu, by pisać, a do tego wena powoli odchodzi w dal :/ Mamy rozdzialik....Jaka tajemnica Leona? Dowiecie się...w 28 (chyba :P). Ffiolcia już się prawie wydała...Tia...No dobra, mam nadzieję, że post wam się spodobał :) Tak wiem...Krótki. No, ale lepszy taki niż żadne, c'nie? No...No to pa :* #Tinistas
12/23/2015
Rok na blogu!
Hey, hey, hey!
Dokładnie wczoraj, minął rok od dodania 1 postu tutaj, co oznacza, że wybił mi rok!
Jestem zarazem szczęśliwa i smutna.
Cieszę się, że jestem tu tak długo, ale przykro mi, że jest tak mało komentarzy...
Niby jest to 12 tyś. wyświetlen, ale nadal nie czuję, żeby było was dużo :(
No, ale co?!
W niedzielę miał być op, tak wiem, ale nie wyrobiłam się, ale jest już przerwa świąteczna, także jest już lepiej!
W ferię napiszę na zapas :D
Moje województwo ma jako pierwsze ferie, także ten....no...
Cieszcie się, bo może wtedy dodam tego dawno zaczętego os'a :D
Także, ja już zmykam :*
Bye :*
#Tinistas
Dokładnie wczoraj, minął rok od dodania 1 postu tutaj, co oznacza, że wybił mi rok!
Jestem zarazem szczęśliwa i smutna.
Cieszę się, że jestem tu tak długo, ale przykro mi, że jest tak mało komentarzy...
Niby jest to 12 tyś. wyświetlen, ale nadal nie czuję, żeby było was dużo :(
No, ale co?!
W niedzielę miał być op, tak wiem, ale nie wyrobiłam się, ale jest już przerwa świąteczna, także jest już lepiej!
W ferię napiszę na zapas :D
Moje województwo ma jako pierwsze ferie, także ten....no...
Cieszcie się, bo może wtedy dodam tego dawno zaczętego os'a :D
Także, ja już zmykam :*
Bye :*
#Tinistas
12/18/2015
Nowy blog? + przeprosiny.
Hola ♥
Tutaj Tinistas :*
Baaaaaaaaaardzo was przepraszam za tak długą nieobecność na blogu. Nie było mnie tu prawie 2 miesiące. Ale było to spowodowane brakiem czasu i masą nauki. Obiecuję, że teraz będę dodawać.
Ale przejdźmy do głównej części postu.
Mam nowego bloga. Opuszczę tego? Nieeeee!
Założylam go z przyjaciółką, więc serdecznie was tam zapraszam, link: www.livandgadula.blogspot.com.
To już na tyle w tym poście. W niedzielę pojawi się opek, bo jutro jadę kupić prezenty.
Paaaa :* #Tinistas
Tutaj Tinistas :*
Baaaaaaaaaardzo was przepraszam za tak długą nieobecność na blogu. Nie było mnie tu prawie 2 miesiące. Ale było to spowodowane brakiem czasu i masą nauki. Obiecuję, że teraz będę dodawać.
Ale przejdźmy do głównej części postu.
Mam nowego bloga. Opuszczę tego? Nieeeee!
Założylam go z przyjaciółką, więc serdecznie was tam zapraszam, link: www.livandgadula.blogspot.com.
To już na tyle w tym poście. W niedzielę pojawi się opek, bo jutro jadę kupić prezenty.
Paaaa :* #Tinistas
10/31/2015
Rozdział 26 ,,Lara"
Rozdział dedykuję Zuzi B.
-Viola!-krzyknęła Włoszka. Przecież się wczoraj widziałyśmy.
-Hej Fran, też się cieszę, że się widzimy
-I, że Cię żaden tramwaj nie przejechał-przerwał mi Leon, na co my w piątku uderzyłyśmy otwartymi dłońmi w czoło
-Ale widziałyśmy się wczoraj, więc dlaczego tak krzyczysz,jakbyś zobaczyła mnie po roku?
-Widziałyśmy filmik-powiedziała Lu.
-Tak...Naprawdę był super. Jak to oglądałam to łzy mi poleciały-powiedziała Naty
-Dlaczego?-zapytałam
-Bo powiedziałaś, że potrzebujesz i masz kochanych przyjaciół-odpowiedziała na moje pytanie Hiszpanka.
-Cholera zamknij się! Muszę go znaleźć-usłyszeliśmy krzyk jakiejś dziewczyny. Leon coś szepnął pod nosem.
-Co?-zapytałam.
-Lara-odpowiedział głośniej.
-Chwila, co?! Lara?! Ta Lara? Ta Lara z gimnazjum?-zapytałam nie dowierzając.
-T-tak-zaciął się Leon.
-Lara?-zapytała Lu. Automatycznie się w nią wtuliłam, a ona mnie objęła.
-Nie wierzę.-szepnęła Fran.-Nie wierzę, że ona wróciła-dopowiedziała. Żeby uniknąć kontaktu z nią udaliśmy się do sali.
-Witajcie dzieciaki. Na początku chcę z powrotem przywitać Ludmiłe, Cami, Fran, Naty, Diego, Fede, Brodway'a, Maxiego, Leona oraz Violette. Cieszę się, że jesteście cali i zdrowi. A teraz mam wiadomość. Odbędzie się konkurs. Zostaniecie dobrani w pary. Będziecie musieli wymyślić układ i zatańczyć go. Wszystko będzie nagrywane na żywo na stronie U-Mix ludzie będą głosować na najlepszy układ. Dwie wybrane pary z największą ilością głosów polecą do Madrytu!-ogłosił Pablo, a my zaczęliśmy krzyczeć.
-Dobra, dobra dzieciaki. Później będziecie się cieszyć. Oto pary. Federico i Naty, Francesca i Diego, Camilla i Brodway, Ludmiła i Maxi oraz Leon i Violetta. Następnie jest Lili i Pablo, potem-dalej już nie słuchałam, bo zauważyłam Lara zbliżającą się w stronę sali
-Leon!-krzyknęłam szeptem.
-Tak kochanie?-zapytał równie cicho jak ja.
-Nie patrz się w stronę drzwi, proszę.
-Dlaczego?
-Lara-powiedziałam i poczułam, że oczy mi się zaszkliły.
-Nie płacz.To Ty jesteś dla mnie najważniejsza.-powiedział i objął mnie ramieniem.
*Około 30 minut później*
-Cześć mała-powiedział ten głos (<3) i chłopak objął mnie ramionami w talii.
-Cześć duży.
-Coś się stało?-zapytał
-Znowu automat się zaciął-odpowiedziałam. Szatyn od góry i lewej strony uderzył wielkie urządzenie, a moja woda wypadła.
-Dziękuję-powiedziałam i musnęłam jego usta. Odkręciłam gazowaną ciecz i się napiłam.
-Chcesz?-zapytałam.
-Jasne, dzięki-powiedział gdy podałam mu butelkę. Wziął kilka łyków i oddał mi przedmiot.
-Idziemy po szkole razem z Fede i Lu na miasto?
-No jasne, że tak!
*Po lekcjach*
-Albo jak Beto chciał zagrać na gitarze i struna mu pękła-powiedziała Lu.
-Tak! Albo pamiętacie nasz pierwszy rok? Nasz pierwszy występ?-powiedziałam pełna zapału
-Tak, o mało co Fede się nie zabił-dodał Leon ze śmiechem.
-No właśnie, co ty wtedy zrobiłeś?-zapytałam
-Jak to co? Tańczyłem. Sznurówka mi się rozwiązała i nadepnąłem na nią-odpowiedział.
-Tylko tobie mogło się to przytrafić!-oznajmiła blondynka. Cały czas wspominamy przeszłość.
-No dobra. To co? Najpierw Strabuck's, a tam omówimy co dalej robimy?-zapytał Leon
-Oczywiście!-powiedziała wesoła Luśka. Udaliśmy się w kierunku kawiarenki. Zamówiliśmy to co zawsze czyli ja z Lu latte z bitą śmietaną i karmelem. A chłopcy wzięli latte z bitą śmietaną i czekoladą. Też całkiem spoko, ale moje...Pychota.
-No dobra, to gdzie idziemy?-zapytałam
-To ja mam pomysł!-zapowiedział Fede
-No mów-zachęcił go Leon
-Pójdziemy do domu zabaw!-krzyknął uradowany Federico na cały głos. Wszyscy skierowali wzrok na nas.
-Federico, ciszej-skarciła go Lu
-Bardzo przepraszamy, naszego kolegę poniosły emocje-powiedziałam do ludzi, a oni natychmiastowo odwrócili wzrok.
-Nie jestem za tym pomysłem, wolę iść do Primarka, bo są przeceny-powiedziała Lu.
-A ja tak-wsparł Leoś-A ty Violcia?-zapytał mnie mój chłopak. No kurcze, nie chcę tam iść, ale nie chcę też sprawić przykrości Leosiowi, w końcu musimy spędzić ten czas jak najlepiej.
-Dlaczego milczysz?-zapytał Fede
-Nie chcesz tam iść, prawda?-zapytał, a właściwie stwierdził Leon. Automatycznie się zasmucił.
-Co? Nie! Przecież nic nie powiedziałam, po prostu się zamyśliłam. Luśka, zachowajmy się jak prawdziwe, kochane dziewczyny. Zrobimy tak. Najpierw pójdziemy z nimi do tego jak to ujął Fede domu zabaw, a potem pójdziemy wszyscy w czwórkę do Primara (specjalnie nie napisałam k).
-Mi to pasi-powiedział ucieszony Leon i pocałował mój polik.
-A ty Fede?-zapytałam
-Niech będzie.
-Okay, poza tym nie dom zabaw tylko miasteczko zabaw-powiedziałam.
-Nigdy nie zniszczysz mojej dziecięcej duszy-powiedział z udawanym oburzeniem Fede, a ky się zaśmialiśmy.
-Oboje macie dziecinne dusze-skierowałam się do chłopaków.
-I kto to mówi?-odpowiedział Fede
-No właśnie ,,księżniczko"- odezwał się Leon.
-Ty rycerz na białym koniu, nie podrywaj już Violki, tylko chodźmy jeśli macie zamiar tam się pobawić-powiedziała Lu. Zabraliśmy swoje rzeczy i wyszliśmy z budynku. Leon złapał mnie za rękę, a ja musnęłam jego polik
*******************************************************
Cześć i czołem!
Witam was w kolejnym rozdziale!
Tak wiem, znów krótki, ale jakby miał być dłuższy to by się nie pojawił teraz.
Kurczę, cały tydzień byłam chora i teraz mam takie zaległości, że to masakra!
Wydaję mi się, że jest dłuższy od poprzedniego :)
Też od razu mówię:
Nie wiem kiedy pojawi się OS.
Pamiętajcie, że muszę go napisać do końca,
no i wszystko ,,dopiąć na ostatni guzik".
Także mam nadzieję, że rozdział się wam spodobał :)
No i że ktoś czyta tę notkę :D
Także, do next'a !
Bye :*
#Tinistas
10/03/2015
Rozdział 25 ,,Budzik"
Rozdział dedykuję Królikowi <3
Piszcie czy chcielibyście One Shot'a, bo mam mały pomysł :*
-To nie jest żaden żart!
-Nie wierzę w to! Nie możesz mi tego zrobić!
-Ale to nie moja wina!
-Jak to nie! Możesz porozmawiać, przekonać!-krzyczałam, a łzy leciały mi ciurkiem po polikach.
-Nie płacz, proszę.
-Jak mam nie płakać?!
-Vilu...
-Tak bardzo Cię nienawidzę i zarazem kocham...-powiedziałam ciszej i wtuliłam się w Meksykanina.
-Też Ciebie kocham-odpowiedział i pocałował czubek mojej głowy.
-Przepraszam...
-Za co?
-Że znów się uniosłam.
-To nie Twoja wina. Ja też pewnie bym tak zareagował, poza tym masz te dni.
-Tak...Niestety. Czyli co... Mamy dwa dni czasu?
-Tak-szepnął
*Około godzinę później*
-Kocham-szepnęłam
-Też-odpowiedział tak samo cicho jak ja. Zbliżyłam się do niego i wpiłam w jego usta. Po chwili zaczął oddawać pocałunki.
*Rano*
-Cholerny budzik-szepnęłam
-Jak się księżniczce spało?-zapytał Leon. Bardzo się cieszę, że wieczorem zgodził się by u nas nocować.
-Nie najgorzej...
-To się...Chwila, co?!
-Żartuję. Spało się bardzo dobrze, bo z Tobą.
-Kocham.
-Też-odpowiedziałam i pocałowałam jego polik-A teraz koniec tego leżakowania, idę do łazienki!-powiedziałam i szybko ruszyłam do pomieszczenia. Mimo wszystko, Leoś jest chłopakiem, ale w łazience potrafi siedzieć dłuuuugo. Za nim się zorientowałam byłam już w kabinie pod strumieniem letniej wody. Wzięłam do ręki arbuzowy kosmetyk z firmy Joanna i wylałam trochę żelu na gąbkę, a tą zaczęłam jeździć po ciele. Następnie całą pianę spłukałam i przekręciłam gałkę, a woda przestała lecieć ze słuchawki prysznicowej. Po tym jakże długim (czyt,króciutkim) prysznicu, wzięłam biały puchowy ręcznik i wytarłam swoje ciało. Nabalsamowałam je produktem o tym samym zapachu co żel, ubrałam bieliznę, a na to szlafrok i wyszłam z pomieszczenia. Ku mojemu zdziwieniu Leona nie było w pokoju. Pewnie jest w łazience na dole-pomyślałam i podeszłam do garderoby. Po około 10 minutach myślenia co założyć, wybrałam ten strój:
Z powrotem ruszyłam do pomieszczenia zwanego łazienką i tam się ubrałam. Włosy zostawiłam rozpuszczone, nawet ich nie prostowałam i umyłam zęby. Następnie usiadłam przed toaletką i zrobiłam delikatny makijaż. Wzięłam torebkę do której spakowałam portfel, chusteczki, telefon, tabletki na ból głowy, malutką kosmetyczkę w której były: gumka do włosów jak i wsuwki. korektor, tusz do rzęs, puder, żel antybakteryjny oraz zabezpieczenia na czerwone dni. Spakowałam jeszcze słuchawki. Podeszłam kolejny raz do toaletki, pomalowałam usta jasno-różową szminką, którą również włożyłam do torebki. Spryskałam się pierwszymi lepszymi perfumami, akurat wypadło na jedne z moich ulubionych Killer Queen Oh so Sheer Katy Perry. Zgarnęłam z biurka klucze od domu i zeszłam na dolne piętro, a tam zobaczyłam siedzącego Federico na kanapie.
-Fede, widziałeś Leona?
-O cześć, cały czas siedzi w łazience.
-Naprawdę? Ja zdążyłam cała się ogarnąć, a on tam nadal siedzi?
-Bo pojechał do domu po rzeczy i wrócił jakieś 15 minut temu.
-Yh...-ominęłam kanapę i podeszłam do drzwi
-Leoś, wychodź już.
-Jeszcze pięć minut!
-Leon! Bo spóźnimy się do szkoły!
-Nie spóźnimy się!
-Gościu, Violka wyszła z domu!
-Co?!-Leon wypadł z drzwi jak oparzony
-Chodź już-powiedziałam i złapałam go za rękę.
-Ale nie zrobiłem sobie włosów.
-Zrobię Ci w szkole.
-Co mi zrobisz?-zapytał odwracając mnie do siebie i poruszał zabawnie brwiami.
-Zboczuch-powiedziałam przez śmiech i zaciągnęłam go do szkoły
***********************************************
Heyka! Dzisiaj bardzo krótki. Bardzo przepraszam za ponad miesięczną nieobecność, ale nie miałam weny, ani czasu, ponieważ miałam kilka sprawdzianów, kartkówek itp. Teraz mam kilka występów i konkursów, także za tydzień może być równie krótki rozdział. Jeszcze raz was bardzo przepraszam, no i dziękuję za tyle wyświetleń.
#Tinistas
*Rano*
-Cholerny budzik-szepnęłam
-Jak się księżniczce spało?-zapytał Leon. Bardzo się cieszę, że wieczorem zgodził się by u nas nocować.
-Nie najgorzej...
-To się...Chwila, co?!
-Żartuję. Spało się bardzo dobrze, bo z Tobą.
-Kocham.
-Też-odpowiedziałam i pocałowałam jego polik-A teraz koniec tego leżakowania, idę do łazienki!-powiedziałam i szybko ruszyłam do pomieszczenia. Mimo wszystko, Leoś jest chłopakiem, ale w łazience potrafi siedzieć dłuuuugo. Za nim się zorientowałam byłam już w kabinie pod strumieniem letniej wody. Wzięłam do ręki arbuzowy kosmetyk z firmy Joanna i wylałam trochę żelu na gąbkę, a tą zaczęłam jeździć po ciele. Następnie całą pianę spłukałam i przekręciłam gałkę, a woda przestała lecieć ze słuchawki prysznicowej. Po tym jakże długim (czyt,króciutkim) prysznicu, wzięłam biały puchowy ręcznik i wytarłam swoje ciało. Nabalsamowałam je produktem o tym samym zapachu co żel, ubrałam bieliznę, a na to szlafrok i wyszłam z pomieszczenia. Ku mojemu zdziwieniu Leona nie było w pokoju. Pewnie jest w łazience na dole-pomyślałam i podeszłam do garderoby. Po około 10 minutach myślenia co założyć, wybrałam ten strój:
Z powrotem ruszyłam do pomieszczenia zwanego łazienką i tam się ubrałam. Włosy zostawiłam rozpuszczone, nawet ich nie prostowałam i umyłam zęby. Następnie usiadłam przed toaletką i zrobiłam delikatny makijaż. Wzięłam torebkę do której spakowałam portfel, chusteczki, telefon, tabletki na ból głowy, malutką kosmetyczkę w której były: gumka do włosów jak i wsuwki. korektor, tusz do rzęs, puder, żel antybakteryjny oraz zabezpieczenia na czerwone dni. Spakowałam jeszcze słuchawki. Podeszłam kolejny raz do toaletki, pomalowałam usta jasno-różową szminką, którą również włożyłam do torebki. Spryskałam się pierwszymi lepszymi perfumami, akurat wypadło na jedne z moich ulubionych Killer Queen Oh so Sheer Katy Perry. Zgarnęłam z biurka klucze od domu i zeszłam na dolne piętro, a tam zobaczyłam siedzącego Federico na kanapie.
-Fede, widziałeś Leona?
-O cześć, cały czas siedzi w łazience.
-Naprawdę? Ja zdążyłam cała się ogarnąć, a on tam nadal siedzi?
-Bo pojechał do domu po rzeczy i wrócił jakieś 15 minut temu.
-Yh...-ominęłam kanapę i podeszłam do drzwi
-Leoś, wychodź już.
-Jeszcze pięć minut!
-Leon! Bo spóźnimy się do szkoły!
-Nie spóźnimy się!
-Gościu, Violka wyszła z domu!
-Co?!-Leon wypadł z drzwi jak oparzony
-Chodź już-powiedziałam i złapałam go za rękę.
-Ale nie zrobiłem sobie włosów.
-Zrobię Ci w szkole.
-Co mi zrobisz?-zapytał odwracając mnie do siebie i poruszał zabawnie brwiami.
-Zboczuch-powiedziałam przez śmiech i zaciągnęłam go do szkoły
***********************************************
Heyka! Dzisiaj bardzo krótki. Bardzo przepraszam za ponad miesięczną nieobecność, ale nie miałam weny, ani czasu, ponieważ miałam kilka sprawdzianów, kartkówek itp. Teraz mam kilka występów i konkursów, także za tydzień może być równie krótki rozdział. Jeszcze raz was bardzo przepraszam, no i dziękuję za tyle wyświetleń.
#Tinistas
Subskrybuj:
Posty (Atom)



