2/16/2015

Rozdział 7 ,,Cholera, a było tak pięknie!"


*Leon*
-Nie no graty stary, w końcu.-podszedł do mnie Maxi i poklepał mnie po ramieniu
-Ta, dzięks- Nagle Vilu mnie gdzieś pociągnęła, na moich ustach poczułem brutalne pocałunki
-Leon! Hej stary!-zerwałem się ze snu
-Cholera,a było tak pięknie!
-Urządziłeś sobie drzemkę, co było piękne?
-Pogodziłem się z Vilu w moim śnie i zostaliśmy nawet parą.
-Ulala, nie no takie sny to skarb-zaśmiał się Fede, pewnie przyszli mnie obudzić.-Która jest?-zapytałem
-A tam, 11 20-odpowiedział Diego.
-Okej, za chwilę przyjdę.
-Dobra, to my już idziemy.
Moje zwłoki zwlekłem z łóżka i udałem się do łazienki, tam poprawiłem moje włosy. Poprawiłem jeszcze koszulę i wyszedłem z pokoju.
*Violetta*
-Vilu!
-Nie dacie człowiekowi pospać?!-krzyknęłam w stronę dziewczyn-O nie, to był tylko sen.
-Czemu o nie?
-Bo w moim śnie podczas mojej niesamowicie długiej (czyt.10 min.) drzemce(od aut.wyczujcie tu ten sarkazm) pogodziłam się z Leonem i...
-Aaaa!-pisnęła Cami
-Dajcie dokończyć, to nie wszystko, byliśmy tam...parą!
-Aaaaaaaaa!-teraz to dopiero pisnęła Włoszka, myślałam że mi uszy zwiędną.
-Nie no Vilu, a może to ci się przydarzy? Powiedz jak to się zaczęło?-zapytała podekscytowana blondynka.
-No więc [...] i wtedy mnie obudziłyście. Ale wiecie co najdziwniejsze? Czułam że nie tylko mi się to śni...
-Aha.....Więc, musisz ubrać ramoneskę, poprawić make-up, wejść na instagrama na dziesięć minut, potem wyjść z pokoju i przeprowadzić z nim taki dialog i de wuala.
-Gdyby to było takie proste...
-Oj jest!-krzyknęła Ludmi
-A właśnie, zapomniałabym, gdzie masz ten bukiet kwiatów od Leonarda da Vinci?-zapytała rudowłosa przyjaciółka
-Przestań...Skąd o nich wiecie?
-Lu-powiedziała Hiszpanka.
-Mniejsza z tym, są na biurku.
-One są śliczne-pochwaliła je Włoszka.
-Okej, idźcie na dół, ja za moment przyjdę i wyprzedzając wasze pytania, nie zrobię tego co w śnie, narka girls!-powiedziałam wypychając je za drzwi-Świetnie, gdzie ta ramoneska?-pomyślałam-O tu jest.
Ubrałam wcześniej wymienioną rzecz, nałożyłam błyszczyk o zapachu i smaku malin, schowałam do mojej torebki: telefon, portfel, chusteczki, gumy do żucia, klucz od naszego ,,apartamentu" i kilka kosmetyków takich jak błyszczyk czy puder do poprawek. Wyszłam z pokoju, a następnie z naszego ,,apartamentu", zamknęłam go na klucz (każda z dziewczyn ma swój klucz) i zaczęłam się kierować w stronę schodów
-Vilu!-usłyszałam dobrze mi znany głos, odwróciłam się na pięcie i zobaczyłam spodziewanego się szatyna o szmaragdowych oczach.
 -Proszę, wybacz mi, nie mogę tak, brakuje mi ciebie, tęsknię. Dlaczego tak jest? Chciałbym cię znów przytulić, normalnie pogadać-Gdy Leon wypowiadał tą przemowę widziałam w jego oczach smutek i nadzieję-Proszę cię, wybacz mi, wiem że zepsułem to, ale ja tak nie mogę, proszę-Chwilę to przemyślałam i rzuciłam się Leonowi na szyję.
-Już dawno ci wybaczyłam.
-Dziękuję.
-Chodź, bo pewnie tam na nas czekają-powiedziałam z uśmiechem, w końcu się uśmiechnęłam. Złapałam szatyna za rękę i pociągnęłam  kierunku schodów prowadzących na dół.
-W końcu się pogodzili!-krzyknął mój kuzyn....Było to dziwne nie powiem, ale Fede traktował jak swojego kuzyna, zawsze wycinaliśmy mu żarty.
-Oficjalnie jesteśmy znów przyjaciółmi-powiedziałam z entuzjazmem.
-Okej, idziemy na miasto, idziemy.-powiedziała wesoła Włoszka. Tak jak myślałam każdy szedł w parach, tak jak zawsze ja idę z Leonem
-Zapomniałabym, dziekuję.
-Za co?
-Za te kwiaty i list.
-Myślałem że wyrzucisz.\
-Co? Nawet gdybyśmy stali się największymi wrogami zostawiłabym sobie, naprawdę. Pokazałam list Lu, a wszystkim dziewczyną kwiaty, nawet nie wiesz jak piszczały, mówiły teksty typu: ,,Wow one są prze piękne"
,,Ale z Leona słodziak" albo najlepszy tekst jaki mnie rozwalił pochodził od Lu ,,Ale Leon ma superhipergenialnoszałowy gust!"
-Ciekawe czy takie słowo w ogóle istnieję.
-Nom
-Leon, porywamy ci na chwilę Violę.
-Okej, tylko oddajcie.
-Co znowu wymyśliłyście?
-A nic, chcemy ci tylko powiedzieć że idziemy potem na plażę wraz z chłopakami, zapytaj się Leona, ale bądź przygotowana na wrzut do wody
-Francesca poprawa, wrzuty do wody-poprawiła Włoszkę Cami
-Okej, zapytam się mu, tylko tyle? Nie mogłyście tego powiedzieć przy Leonie, tylko mnie porywać?
-Ym, bo jest jeszcze jedna rzecz
-Co takiego?
-Hyh....Jakby to powiedzieć.....Diego przez przypadek zepsuł ci kwiatki....-oznajmiła Naty
-Co?!-wydarłam się na cały głos, aż ludzie się na nas patrzyli.
-No.....To pa!-powiedziała blondynka, a ja wróciłam do Leona
-Co się stało?
-Diego ,,przez przypadek" zniszczył mi kwiatki od ciebie-powiedziałam zła i smutna.
-Oj tam, kupię ci nowe i dwa razy ładniejsze.
-Naprawdę?
-Naprawdę.
-Uwielbiam cię-powiedziałam i się w niego wtuliłam.
___________________________________________________________________________
Hejka!
 Jej pogodziłam wam Leonette,
ale nie są jeszcze parą.
Uznałam że w 6 rozdziale to za szybko,
chcę ich ,,spiknąć" dopiero w 10 czy jakoś tak :)
/Tinistas
Czytasz=Komentujesz=Motywujesz

2/14/2015

Rozdział 6 ,,Spieprzyłeś to Verdas, spieprzyłeś"


*Violetta*
Dziś kolejny dzień wyjazdu, ciekawi mnie fakt czy dobrze postąpiłam nie wybaczając Verdasowi. Siedziałam i rozmyślałam tak ubrana w baleriny oraz sukienkę w kwiatki. Moje rozmyślenia przerwało pukanie do apartamentu, wyszłam z pokoju i otworzyłam drzwi od apartamentu, a tam pustka, nikogo nie ma, już chciałam zamykać drzwi gdy na podłodze zauważyłam  piękny bukiet kwiatów. Podniosłam go i rozejrzałam się po korytarzu, nikogo nie ma, pewnie to dla którejś z dziewczyn, między kwiatami zauważyłam kopertę na której było napisane dla Violetty, gdy ją otworzyłam był tam list, który pachniał tymi perfumami-To od Leona-pomyślałam. Usiadłam na brzegu łóżka i zaczęłam czytać list:
Kochana Violetto!
Droga Violetto!
Vilu!
Piszę ten list właściwie bez celu, chcę Cię przeprosić  po raz kolejny za to jak się zachowałem. Zdaję sobie sprawę że nigdy mi nie wybaczysz, ale chcę Ci podziękować za chwile spędzone z tobą. Wcześniej nie myślałem nad treścią tego listu tak po prostu wziąłem kartkę, długopis i zacząłem pisać to co serce zaczęło mi dyktować. Może ten idiota, który Cię stracił dostanie jeszcze jedną szansę, choć na to nie zasługuje. Mam nadzieję że spotkam cię kiedyś na ulicy przypadkowo, a my się pogodzimy,a właściwie Ty mi wybaczysz. Nie umiem pisać listów, zresztą o tym wiesz. Przepraszam Cię naprawdę jeszcze raz, kwiaty są dla Ciebie, w ramach przeprosin. Wiem że to spieprzyłem Vilu, ja to wiem.
Leon.
 -Hej Vilu........Wow! Ale piękne kwiaty, od Leona?-ja tylko skinęłam głową na ,,tak". Podałam jej list-Przeczytaj.
-To jest....Śliczne.
-Co nie?
-Wybacz mu Vilu...Widać że żałuje.
-Ja to wiem Lu, ale ja tak bardzo chciałam się pogodzić, przecież nic nie zrobiłam, przez niego cierpiałam i za jedno drętwe ,,przepraszam" i list mam mu wybaczyć?
-I za kwiaty.....Ale czujesz że mu wybaczyłaś?
-Tak, ale ja nie chcę....
-Nie chcesz tego okazać?
-Yhym...
-Pograj z nim trochę, udawaj że mu nie wybaczyła, niech chłopak się trochę pomęczy.
-Masz rację, dziękuję.
-Nie ma za co, idziemy na śniadanie?
-Tak!-byłam dziś głodna jak wilk! Zeszłyśmy na dół gdzie byli wszyscy oprócz mojego kuzyna, pewnie siedzi w łazience i stawia sobie grzywę na żel...albo lakier :D Cały czas czułam na sobie wzrok Leona...No cóż, poszłam z Lu do kuchni i wzięłyśmy sobie o dwa naleśniki z bitą śmietaną i truskawkami oraz po soku pomarańczowym, pycha! Zasiadłyśmy do reszty przyjaciół przy stole i zaczęłyśmy jeść, Leon gadał z chłopakami oprócz Diego bo on zajadał się ciastkami,a ja, Lu, Cami, Naty oraz Fran rozmawiałyśmy o....zakupach. No tak a o czym innym?! Po śniadaniu, dziewczyny poszły się ubrać bo były w piżamach,a ja postanowiłam pozmywać
-A ja to co?!-oburzył się mój kuzyn, zachichotałam-W lodówce jeszcze są naleśniki, trzy, idealnie dla ciebie kuzynie.
-Pomóc?
-Nie, ty idź zjeść.
-Okej-Podczas mycia noża przecięłam się-Ał!
-Co się stało?!-przybiegli wszyscy bo wydarłam się na cały głos, no co?! Przecież cholernie szczypię -Przecięłam się nożem, cholernie szczypię-mówiłam ze łzami w oczach-Poczekaj chwilę-powiedział Leon i gdzieś poszedł, po chwili wrócił z apteczką, przecięcie przemył wodą utlenioną i nakleił plaster-Dziękuję
-Nie ma za co.
-Ja się lepiej zajmę zmywaniem Vilu, ty idź odpocząć-powiedział Diego...Wow!
-Dziękuję Ci-ucałowałam jego polik w znaku podziękowania i poszłam do mojego pokoju. Po 5 minutach przyszła Naty, oznajmiła że o 11 30 wszyscy mamy być na dole, bo wychodzimy na miasto.
-Oki, dziękuję za informację.
-Nie ma za co-uśmiechnęłam się ciepło co ona odwzajemniła i wyszła. Ubrałam ramoneskę i powędrowałam do szafki gdzie miałam kosmetyki, przed lustrem poprawiłam make-up, spakowałam torebkę i usiadłam przed telefonem na instagramie, po 10 minutach, wychodziłam z pokoju. Już byłam odwrócona w stronę schodów i miałam robić pierwszy krok kiedy usłyszałam ten ciepły głos-Vilu!
-Co znowu?-zapytałam odwracając się w jego stronę.
-Proszę Cię, wybacz mi.
-Spieprzyłeś to Verdas, spieprzyłeś.
-Wiem, ale te wakacje mają być wesołe, mieliśmy je spędzić na wspólnej zabawie, a tak nie jest.-powiedział, ja go zgrabnie ominęłam i ruszyłam przed siebie.
*Leon*
Wychodząc z pokoju zauważyłem Violette, cóż raz kozi śmierć
-Vilu!
-Co znowu?-zapytała odwracając się w moją stronę
-Proszę Cię, wybacz mi.
-Spieprzyłeś to Verdas, spieprzyłeś.
-Wiem, ale te wakacje mają być wesołe, mieliśmy je spędzić na wspólnej zabawie, a tak nie jest.-gdy to powiedziałem ona mnie ominęła i ruszyła przed siebie
-Może teraz mi wybaczy-pomyślałem. Złapałem ją za nadgarstek i obróciłem w moją stronę.
*Violetta*
Nagle Leon obrócił mnie za nadgarstek i wpił się moje usta-Od dawna na to czekałam!-pomyślałam. Wplątałam moje palce w jego włosy, każdy pocałunek oddawałam, nagle się oderwał-Przepraszam, ja nie powinienem-powiedział speszony i zaczął iść w stronę schodów, tym razem to ja zaczęłam działać. Szybko podbiegłam przed niego i wpiłam się w jego usta. Można było się domyśleć że szatyn oddawał pocałunki. Po dwóch minutach oderwaliśmy się od siebie, wymienialiśmy cały czas uśmiechy
-Czy to znaczy że
-Już dawno ci wybaczyłam. A teraz chodźmy, po czekają na nas-powiedziałam z uśmiechem i ruszyliśmy na dół gdzie jak mówiłam wszyscy czekali na nas, podeszliśmy do nich a Lu odrazy zaczęła piszczeć:
-Wreszcie nasza para przyjaciół się pogodziła!
-My nie jesteśmy już przyjaciółmi
-Co?!-krzyknęła blondynka
-No nie, nie są, ale ja wiem kim są, oni są parą!-krzyknęła podniecona Włoszka
-Ona mówi prawdę?-zapytał mój kuzyn, ja tylko spojrzałam się na Leona i musnęłam jego usta-A czemu miałaby kłamać?-zapytał mój przyjaciel chłopak
-Aaaaaaaaaa! wrzasnęły dziewczyny-Teraz to się zaczyna-szepnęłam Verdasowi na ucho
_________________________________________________________________________
Tym tym tym! Taaaa....Leonetta się stała! Ale nie wiadomo czy to nie był czasami kogoś sen! Ja nic nie sugeruję! Proszę o komy :) Wiem dziś krótszy, ale chcę też wstawić jutro dłuższy :)/Tinistas

2/08/2015

Hejka, więc dziś nie dałam rady wstawić rozdziału, ale jest inny wpis, mam nadzieję że nie macie mi tego za złe? :)/Tinistas

Koniec Violetty dobiegł końca

Nikt o tym nie myślał trzy lata wcześniej, gdy zaczęła się ta telenowela, każdy wiedział że kiedyś nadejdzie ten koniec, ale nie rozmyślał o tym za dużo, gdy podczas 1 sezonu noveli zostały potwierdzone 2 i 3 sezon, ale teraz...U nas nie ma jeszcze połowy ostatniego sezonu, ale w Argentynie, niedawno puścili ostatni odcinek Violetty. Cały odcinek wspaniały, nie jeden całus Leonetty, piękny występ, dużo miłości, a także oczekiwany przez wielu fanów ślub Germangie. Cały odcinek został zakończony dwu minutowym filmikiem w którym główna bohaterka wspomina najlepsze chwile w swoim życiu
https://www.youtube.com/watch?v=qW2PUwtktaY
Piosenka z występu Leonetty:
https://www.youtube.com/watch?v=UsaSPHCH7yU
Podczas piosenki przytulas...Dlaczego? Ponieważ była to ostatnia chwila, aktorzy zagrali to wspaniale, prawdopodobnie miało to być ostatnie spotkanie Leonetty w serialu, chyba wiecie o co chodzi. Aktorzy wiedzieli że to już koniec i też chcieli się bardzo dobrze pożegnać, ale to też piosenka o miłości <3 Ale jedną z lepszych rzeczy w tym sezonie, Vilu i Lu stały się prawdziwymi przyjaciółkami :) Kolejna piosenka w show wygląda o tak:
https://www.youtube.com/watch?v=Dn0TChhuqeg
Większość dziewczyn w show ma doczepki, np. Vilu, Gery, Fran czy Naty. Wygląd bohaterów jest śliczny, według mnie obsada się postarała <3 Ale cały odcinek zakańcza ta sama piosenka, tyle że na ślubie:
https://www.youtube.com/watch?v=E1XW2pP4we
Zauważcie że Tini i Mechi łatwo było grać przyjaciółki ponieważ nimi są. Podczas show pojawiła się również piosenka zespołu All4you https://www.youtube.com/watch?v=bU44gEv0lvE
Na ślubie pojawiły się też piosenki takie jak:
https://www.youtube.com/watch?v=M_BmLvF5WtU
czy
https://www.youtube.com/watch?v=RRjMfu_O68Q
Podczas ostatniej piosenki widać jakimi uczuciami darzą się pary, a w szczególności Leonetta.
Podczas 80 odcinka pojawi się też piosenka Ven y canta
https://www.youtube.com/watch?v=trcL1yFF_DQ
A tu cały odcinek 80 po hiszpańsku:
https://www.youtube.com/watch?v=I_KYlNgV6B4
Warto jeszcze wspomnieć o wspaniałych randkach par. Mam dla was jeszcze jedną niespodziankę, a mianowicie backstage show:
https://www.youtube.com/watch?v=v4v9v2iW50c

https://www.youtube.com/watch?v=PP9ydGofh9U
Jedyne co możemy robić to spamować aktorom hashtagiem:
#HastasiempreVioletta
Dzięki nam może uda się wycisnąć 4 sezon serialu? Albo przynajmniej jeszcze jeden odcinek Violetty <3 W odcinku 69 Priscilla zostanie aresztowana, a Ludmiła zbliży się do naszej Violetty. Niedługo i u nas pojawi się ostatni odcinek serialu, ale chodzą pogłoski że ma jeszcze zostać wyemitowany specjalny 241 odcinek serialu. Nie patrząc na to, Violetta leci u nas prawie 4 lata, ale brakuje jeszcze miesiąca do tej rocznicy <3
Od nikogo nie kopiowałam! Tekst napisałam ja sama, taki sam wpis jest na blogu martinatinistastini.pinger.pl, bo jest on mój.

2/07/2015

Rozdział 5 ,,Vilu śpi u nas, zraniłeś ją, cały czas płacze, napraw to lepiej bo inaczej cię ukatrupię"

*Leon*
Po tym niesamowicie ciekawym dialogu z moją ,,towarzyszką" skapnąłem się że śpi, po chwili jej głowo wylądowała na moim ramieniu. Przecież jej nie obudzę, po jakiś 15 minutach Vilu leżała głową na moich kolanach, zaczęło być zimniej, na ciele szatynki zauważyłem ciarki więc przykryłem ją moją bejsbolową bluzą. Po 2 i pół godzinie dojechaliśmy do domku letniskowego, właściwie bardziej ,,willi", ale z pozoru nic ciekawego, Fran,Lu,Cami i Naty miały pięcioosobowy pokój, a Fede, Maxi, Broudway i Diego mieli swój czteroosobowy, ja z Vilu mieliśmy razem jeden pokój, dwuosobowy. Można powiedzieć że był to mały motel, tyle że bardziej luksusowy i byliśmy tylko my, pokoje były w jednym korytarzu na piętrze, na parterze była kuchnia, salon itp. Trzeba jeszcze wspomnieć, że jak się wchodziło do pokoju, to był mały hol, w którym było pięć par drzwi, u dziewczyn, każda miała osobny pokój i dwie wspólne łazienki, u chłopaków było tak samo, tyle że cztery pary drzwi, a w naszym pokoju, nie było holu, była jedna łazienka i jeden wspólny pokój z dwoma łóżkami. Po zatrzymaniu się busa, wysiedliśmy, Vilu miałem na rękach, było widać że jest zmęczona, więc nie chciałem jej budzić, Fran wzięła jej walizkę.
*Violetta*
Po obudzeniu, skapnęłam się że leżę na miękkim łóżku w jakimś pokoju, wstałam do pozycji siedzącej i zauważyłam szatyna, który stał przy swojej torbie i szukał w niej czegoś po czym wyjął z niej telefon
-Hej, ty mnie tu przeniosłeś?-zapytałam z uśmiechem, ale nie otrzymałam odpowiedzi, jedyne co widziałam to grymas na jego twarzy
-Mamy razem pokój?-nic. Chłopak nic nie mówiąc wyszedł z pokoju, szybka za nim pobiegłam, łapiąc za jego nadgarstek odwróciłam go w moją stronę
-Leon proszę cię, dlaczego się obraziłeś? Chodzi oto co powiedziałam w domu?-mówiłam ze łzami w oczach, widziałam w jego oczach złość i znudzenie, wyrwał z uścisku swoją rękę i ruszył na dół, wyszedł z domu trzaskając drzwiami, zsunęłam się po ścianie i schowałam twarz  ręce po czym zaczęłam płakać jak małe dziecko
-Violu! Co się stało?-zaniepokoiła się Włoszka wracająca z zakupów z reklamówką-Chodź-powiedziała i zabrał mnie do ,,apartamentu" dziewczyn, pokierowała się ze mną do wolnego pokoju, po czym wpadły dziewczyny jak oparzone-Co się stało?!-zapytała zaniepokojona Hiszpanka
-Leon...-tylko tyle zdołałam wydusić z siebie przez płacz
-Co za kretyn, kolejny raz i to jeszcze w twoje urodziny!-wykrzyknęła Lu gdy nagle wpadł Fede do pokoju -Cugino!(Kuzynko! po wł) Co się stało?!
-Twój przyjaciel Leon wyrządził jej taką krzywdę!-krzyknęła Włoszka -Che idiota!(To idiota po wł)
-Przestańcie! Nie dodajecie mi otuchy wspominając o nim, mam go dosyć! To najgorsze urodziny w życiu! Ja liczyłam że będzie idealnie, że ja i Leon...No wiecie, ale już nigdy nie chcę go widzieć na oczy, to skończony ciota!
-Vilu, już spokojnie, może chcesz coś do picia albo jedzenia?-zaproponowała rudowłosa przyjaciółka-Mogę wodę?
-Jasne, już po nią idę.-w ten dziewczyna zniknęła za drzwiami
-Nie chcę tam wracać, ale muszę w końcu tam mam rzeczy i tam mam mieszkać...Dlaczego muszę mieć z nim pokój?-zapytałam szczerze
-Bo jesteście, znaczy byliście....Nie wiem, ale najlepszymi przyjaciółmi i chcieliśmy ci sprawić przyjemność-powiedział mój kuzyn
-A jeśli chodzi o pokoje, to zostaniesz w tym pokoju, nikt tu nie śpi, ja pójdę po twoje rzeczy Vilu-powiedziała Włoszka
-Dziękuję, trzymaj kluczę-powiedziałam podając jej kluczyki od pokoju.
*Francesca*
Pokój Vilu był otwarty więc weszłam
-Po co tu przyszłaś?-zapytał szatyn widząc mnie
-A może tak by cześć?-zapytałam podirytowana-Przyszłam po rzeczy Violetty-powiedziałam oschle
-Po co?!
-Jesteś totalnym kretynem!Vilu śpi u nas, zraniłeś ją, cały czas płacze, napraw to lepiej bo inaczej cię ukatrupię!-krzyknęłam spokojniej
-Nie obchodzi mnie to.
-Ty naprawdę nim jesteś czy tylko udajesz idiotę?! Leon, przecież ty coś do niej czujesz, leć do niej, przytul, przeproś i będzie git! Nie proszę cię o wiele, chcę tylko byście się pogodzili i spędzili ten wyjazd wesoło i razem, a nie osobno.-powiedziałam spokojnie-To dla waszego dobra, przecież Violetta ma dziś urodziny, musieliście się pokłócić? Teraz Fede i dziewczyny siedzą i próbują pocieszyć Vilu, tracą przez to wyjazd, a powinniśmy teraz chodzić po mieście i śmiać się na cały głoś, ludzie powinni myśleć że jesteśmy nienormalni,a my powinniśmy się tym nie przejmować i spędzić idealny wyjazd-powiedziałam cała w skowronkach,a szatyn uśmiechnął się-W razie czego Vilu jest w naszym ,,apartamencie" w drugim pokoju po prawej stronie od wejścia, obok mojego pokoju.
-Dzięki za radę, uwielbiam cię. Nie rozumie jak to robisz że potrafisz wszystkich przekonać
-Mam swoje sposoby,a teraz idę, pa!
-Pa-odpowiedział szatyn, a ja się udałam w stronę naszego pokoju, przyniosłam Violu walizkę do jej pokoju, a ona się rozpakowała. Po jakiś 20 minutach weszłam do niej,a ona siedziała plecami do drzwi i wpatrywała się w ekran swojego telefonu gdzie widniało na tapecie jej zdjęcie z Leonem
-Hej, jak się czujesz?
-Już lepiej-powiedziałą szatynka
-Mnie nie okłamiesz, zobaczysz że jeszcze wszystko się poukłada-powiedziałam przytulając dziewczynę -Dziewczyny były już w łazience, więc możesz iść się odświeżyć, jest już 23, ja idę spać, trzymaj się kochana-ta tylko w znaku podziękowania ciepło się uśmiechnęła co ja odwzajemniłam.
*Violetta*
Wstałam w okropnym humorze, dziewczyny jeszcze spały, więc poszłam do łazienki i wykonałam poranne czynności, ubrałam się tak <3 (zestaw z szortami nr.1) Nie chciałam się stroić. Z włosów zrobiłam kłosa na bok. Siedziałam tak przed laptopem na Twitter'ze. Po 20 minutach zaczęłam czytać jakieś pisemka o modzie, po godzinie weszła wyszykowana Włoszka-Hej, jak się czujesz?
-Lepiej
-Ktoś chce z tobą pogadać Vell.-powiedziała Włoszka po czym za nią pojawił się szatyn ze szmaragdowymi oczami
-On?! France-nie zdążyłam dokończyć bo przerwała mi czarnowłosa-Posłuchaj go
-Masz pięć minut
-To ja was zostawiam-powiedziała Francesca po czym  nas zostawiła samych
-Co chcesz?-zapytałam grzecznie nie pokazując żadnych emocji na zewnątrz, ale w środku byłam zdenerwowana, radosna i....Nie wiem jaka!
-Pogadać-powiedział niewinnie, jakby nigdy nic
-To mów
-Bardzo cię przepraszam Violetta, naprawdę, nie wiem co we mnie wstąpiło, proszę wybacz mi-czy prze z jedno przepraszam mam mu wybaczyć?
-Leon ja....Nie mogę ci wybaczyć, jesteś na mnie obrażony, przez ciebie cierpię,a potem mam ci wybaczyć za jednym przepraszam?
-Nie spodziewałem się tego że mi wybaczysz...
-Twoje pięć minut się skończyło, idź już.
-Pa-powiedział i szybko musnął mój polik po czym wyszedł
-Aaa! I co pogodziliście się?!-wpadła cała w skowronkach Włoszka
-Nie.
-Jak to nie?! -Czar prysł
-Normalnie, idziemy na śniadanie?
-Jasne.
Reszta dnia mijała normalnie, dziewczyny poszły na spacer, a chłopacy oglądali mecz. Po powrocie do domu, odświeżyłam się i poszłam spać.
***************************************************************************
Dziś troszkę krótszy :) Ale za to jutro będzie 6 rozdział, wgl ktoś czyta tego bloga? Chyba nie....A z resztą, za tydzień mam ferie, więc opki będą często, ale będę prawdopodobnie spała u dwóch przyjaciółek, więc wiecie :)/Tinistas
Awwww<3
 

Śliczne zdjęcie <3

2/01/2015

Rozdział 4 ,,Ja, pony,śmierdziel, drzewo"

Słońce zaczęła się przedzierać do mojego pokoju, otworzyłam oczy i ujrzałam Leona...No tak, został ze mną i pewnie zasnął. Po minucie zauważyłem że Leon otwiera swoje paczałki <3 Te jego szmaragdy,awwwww Kocham <3
-Hej-powiedziałam z uśmiechem
-Cześć, widzę że tu zasnąłem...
-Oj tam.
-Jak się spałooo......
-Doobrze, co tak przeciągasz?-ten tylko pokazał palcem na drzwi od mojego pokoju, były otwarte a w nich stali nasi przyjaciele
-Matko, święta, częstochowska! Chcecie bym zawału dostała?!
-Nie, ale słodko wyglądaliście jak spaliście-powiedziała Włoszka
-Czy to ładnie tak podglądać ludzi?-powiedział Leon
-Mówiłem im by tu nie szli, ale dziewczyny oczywiście zmusiły chłopaków i mnie jak sobie spaliśmy-mówił mój kuzyn
-Okej....
-Co się stało że tak w jednym łóżku wylądowaliście?!-zaczęła piszczeć Lu
-Po pierwsze nie wylądowaliśmy, po drugie miałam koszmar i Leon do mnie przyszedł po trzecie poprosiłam go by ze mną został dopóki zasnę, ale on też tu zasnął, a teraz gadać jak się dowiedzieliście!
-No więc tak, wstałam i chciałam iść się przebrać, ale zauważyłam że nie wzięłam kosmetyczki z domu i chciałam ci się zapytać czy byś mi pożyczyła kosmetyki bym se zrobiła make-up i jak weszłam zobaczyłam was pobiegłam po Lu, przyprowadziłam ją, pobiegłyśmy po dziewczyny i potem zaczęłyśmy budzić chłopaków no i tak jesteśmy-powiedziała Włoszka
-Aha, a teraz wynocha!-powiedziałam trochę głośniej, wstałam i zamknęłam im drzwi przed nosem
-Nieźle to urządzili
-Zgadzam się-powiedziałam
-Dobra ja też już idę
-Ok, powiedz im że się ogarnę i zrobię śniadanie
-Okej-powiedział szatyn i musnął mój polik. Ja tak jak powiedziałam poszłam się ogarnąć, wyglądałam tak (to po środku) po 10 minutach zeszłam do kuchni zrobić jajecznicę na pomidorach
-Czyżby to była jajecznica na pomidorach?-spytał Leon
-Zgadza się-powiedziałam i uśmiechnęłam się. Po chwili przyszłą reszta
-Ładny zestaw Vell-powiedziała rudowłosa
-Dziękuję, twój też-Naprawdę, był genialny! Wyglądał on o taak. (3 zestaw z bluzą).
-Proszę oto śniadanie, mam nadzieję że wszyscy lubicie jajecznicę na pomidorach?
-Tak!-odpowiedzieli wszyscy równo.
-To zajadajcie.-powiedziałam i poszłam do salonu, oni byli w jadalni i tam jedli swoje śniadanie, po chwili podszedł do mnie szatyn
-A ty czemu nie jesz?
-Nie jestem głodna.
-Na pewno?
-Tak.-czy ja muszę kłamać?! Byłam cholernie głodna, ale dla mnie nie starczyło zrobiłam za mało, moją porcję oddałam Włochowi. Siedziałam tak 15 minut, aż podeszli do mnie Lu,Fran,Leon i Feder, przynieśli mi jedzenie!
-Dziękuję, ale nie musieliście...Mówiłam już Leon, że nie jestem głodna
-Nie kłam Vilu-powiedziała Fran i podała mi szklankę z sokiem pomarańczowym, Fede położył na stoliku przede mną talerz z kanapkami.
-Dziękuję.
-Nie to my dziękujemy, nam zrobiłaś śniadanie, a ty miałaś głodować, mamy nadzieję że będzie smakowało-powiedziała blondynka. Wzięłam kęsa kanapki i łyka soku-To jest prze pyszne, ale chciało wam się wyciskać sok z pomarańczy?
-Tak-powiedział szatyn-Kanapki robili chłopcy, ja z Lu robiłyśmy sok-Dobra, kogo pomysł na te kanapki? Leon czy Fede?
-Tym razem on-powiedział szatyn pokazując palcem na mojego kuzyna
-Kuzynku, od kiedy masz tak dobry gust?-powiedziałam z uśmiechem-Od kiedy pokazałaś mi jak robić pyszne kanapki-wtedy wszyscy wybuchliśmy śmiechem-Spróbujcie ich, są naprawdę pyszne
-Nie Vilu, są twoje-powiedziała Lu
-Ale ja ich wszystkich nie zjem-jak powiedziałam tak zrobili, wzięli po kawałku kanapek
-Nie no grzywa, wyszły ci wspaniale-powiedział szatyn.
-Jeszcze raz wam dziękuję, jesteście najlepszymi przyjaciółmi na świcie-powiedziałam i przytuliłam każdego z nich z osobna. Po skończonym posiłku, umyłam naczynia, a paczka czekała na mnie w salonie, gdy wróciłam zostałam powiadomiona-Vilu, ja i Naty musimy się już zbierać.
-Szkoda, w takim razie do zobaczenia-cmoknęłam ich policzki i poszli-A wy o której musicie iść?-zapytałam
-Ja nie mam wyznaczonej godziny, ale mam być na obiad.-powiedziała Ruda
-Ja też-powiedział tym razem Diego.
-A wy?
-Ja tam nie wiem-powiedział mój kuzyn
-Ja tyle ile pozwolisz-powiedział Leon
-My też-powiedziała blondynka wraz z Włoszką.
-Ok, a wy chłopcy?-zapytałam kierując pytanie do Andresa i Broudweya. Tak Andres tam był, przyszedł wieczorem.
-Ja w sumie muszę już iść-powiedział Andres-JA też- odezwał się chłopak z ciemną skórą
-Szkoda, pa-cmoknęłam ich poliki i poszli.
-Co robimy?-zapytał rudzielec-A co chcecie?-zapytałałam
-Może w ja?-zapytał Diego
-Okej-odpowiedzieli wszyscy (JA to gra polegająca na mówieniu słowa ,,ja". Ustalamy kolejkę, pierwsza osoba mówi ja, druga i tak dalej, mówimy tak w kółko aż ktoś się nie zaśmieje, jak ktoś wykona tą czynność, reszta graczy wymyśla mu przezwisko, tu dajmy np.wieloryb, wtedy ta osoba musi mówić ja wieloryb. Jeśli ta sama osoba zaśmieję się po raz kolejny, wymyślamy kolejne przezwisko np. drukarka, wtedy ta osoba musi mówić ja wieloryb drukarka).
-Dobra, Vilu zaczynasz.
-Ja-powiedziałam
C-Ja
Lu-Ja
Fe-Ja
Fr-Ja
L-Ja
D-Ja
V-Ja
C-Ja
[...]
Skończyło się na tym  że Fede ma: ja,pony, śmierdziel, drzewo.
Cami miała: ja,wiewióra,słoń, paluszki
Lu:ja, gwiazda,Patryk, ananas.
Fran:ja, popcorn, masło, szynka, chleb, ser
Diego: monitor, długopis, śmietnik, pluszak, what, ptak.
Ja i Leon jeszcze nic nie mieliśmy, graliśmy w tak zwanym ,,finale" gdzie dwie osoby mówią równo ja.
-Trzy, dwa jeden już!-krzyknęła blondynka
-JA!-powiedzieliśmy z LEonem równo na co wybuchliśmy śmiechem.
Dobiegła godzina 14, wszyscy już poszli oprócz Federa, Leona i Lu. Na obiad zamówiłam pizze, którą od razu zjedliśmy, strasznie grzało słońce, więc poszliśmy nad mój basen za domem, ja i Lu się opalałyśmy, a chłopacy pływali i się wygłupiali, miałam zamknięte oczy i okulary, więc nie wiedziałam że ktoś się zbliża, nagle zostałam oblana wiadrem wody, otworzyłam szybko oczy i zauważyłam że Lu też jest mokra. Chłopacy nam zrobili kawał, nie śmieszny kawał, w mgnieniu oka zaczęłam gonić Leon, a Lu Federa. Stało się tak że ja i Lu stałyśmy przy basenie, a chłopcy przy ogrodzeniu, wtedy nas lekko popchnęli i znalazłyśmy się we wodzie, ale wcześniej złapałam Leona za nadgarstek, a ten wleciał ze mną do basenu.
-Idiota!-powiedziałam, a chłopcy się śmiali.
-Oj Vilu ie obrażaj się, to miał być śmieszny żart!-powiedział z uśmiechem szatyn
-Jakoś nie wyszedł wam-mówiła  kiedy wyszłam z basenu. Wtedy LEon do mnie podbiegł-Oj No weź Vell, Ludmi9 jakoś się nie obraziła
-Ona nie, ja tak.
-No proszę! Chcieliśmy żebyście z nami popływały!
-Trzeba było poprosić!-wtedy Leon wziął mnie na ręce i wrzucił do basenu,a ten sam do niego wskoczył.
-Jesteś nienormalny Leon.
-Wiem i dlatego mnie lubisz.
-Może.
-Może?
-Może.
-Pożałujesz-powiedział i ochlapał mnie wodą, chlapaliśmy się tak przez jakiś czas puki nie przyszedł Fede i nas ochlapał, razem z Leon zaczęliśmy go chlapać, wtedy ja się zanurzyłam i pociągnęłam go za nogę, na co on się przewalił. Padliśmy wielkim śmiechem
-Uwielbiam was, naprawdę, gdyby nie wy moje życie byłoby nudne-powiedziałam to co czuję.
*Kilka dni później*
budził mnie mój tata
-Wszystkiego najlepszego Vilu, powiedział i dał mi prezent
-Dziękuję.-Tak właśnie dziś mam urodziny i kończę 17 lat.Otworzyłam prezent, a tam były dwie śliczne sukienki (pod śliczne jest jedna, pod sukienki jest druga)
-Są piękne, dziękuję.
-Nie ma za co, zejdź niedługo na śniadanie, dobrze?
-Dobrze.-poszłam do łazienki i ubrałam asymetryczną sukienkę do taty.Przyszła Angie, dostałam od niej śliczną sukienkę, naszyjnik, kolczyki oraz moje ulubione czekoladki. Zrobiłam jeszcze makijaż i do sukienki dobrałam te buty (te z flagą, bodajże 2) Ubrałam jeszcze biżuterię od Angie i zeszłam na śniadanie. Gdy skończyłam posiłek, poszłam się spakować, zadzwonił telefon
(rozmowa telefoniczna)
-Halo?
-Hej Vilu, przyjść po ciebie?
-Jasne, jak możesz.
-Ok, to będę tak za około 10 minut.
-Oki,pa
-Pa.
-Czyżby Leon zapomniał o moich urodzinach? Nie możliwe! Dobra idę jeszcze poprawić makijaż i zejdę na dół -myślałam na głos. Jak powiedziałam tak zrobiłam, po chwili czekałam już na Leona z moim genialnym plecakiem vintage (czarno biały). Czekałam na Leona, a ten po chwili się zjawił, nie zdziwił go mój ubiór, bo dobrze wie że lubię taki styl
-Ładnie wyglądasz.
-Dziękuję, idziemy?
-Tak.
Przez całą drogę gadaliśmy i się śmialiśmy, po wejściu do Studia, przywitały mnie dziewczyny i chwaliły mój strój, ale żadna nie złożyła mi życzeń. Po pierwszej lekcji z Beto, poszłam do szafki po nuty na lekcję Angie, przy szafkach spotkałam Fede
-Ciao Vilu.
-Ciao Fede.
-migliore
-grazie
- Affatto
(rozmowa po polsku
-Cześć Vilu
-Cześć Fede.
-Najlepszego.
-Dziękuję
-Nie ma za co. )
-Co taka przygnębiona?
-Nikt nie pamięta o moich urodzinach oprócz Ciebie, taty,Angie Olgi i Ramallo.
-Nawet Leon ?
-Yhym.
-A może szykują jakąś niespodziankę?
-Może, dobra ja już lecę na lekcję, Ciao Fede.
-Ciao.
Po lekcjach nie mogłam znaleźć nikogo z moich przyjaciół, więc udałam się do domu, otworzyłam drzwi,a tam szok!
-Niespodzianka!-krzyknęli wszyscy moi znajomi
-Aaaaaa! Dziękuję, grazie, Gracias, thank you!
-Ile jeszcze języków użyjesz?!-zaśmiała się Włoszka
-Tyle ile będzie potrzeba!-powiedziałam przez uśmiech. Każdego z osobna przytuliłam, zaczęłam płakać
-Vilu, co się stało?-zapytała Cami
-Nic, to łzy szczęścia, naprawdę dziękuję, myślałam że zapomnieliście!
-Nie da się zapomnieć!-powiedziała blondynka
-Cumpleaños feliz (Happy Birthday)
Cumpleaños feliz
Cumpleaños feliz
Te deseamos todos
Cumpleaños feliz
Po zaśpiewaniu piosenki przez moich przyjaciół, zdmuchnęłam świeczki, pokroiłam tort i podałam po kawałku każdemu, podczas jedzenia dużo gadaliśmy:
-Mmm, pyszne to ciasto, ale jedno mnie wciąż zastanawia, jak tu weszliście?
-Twój tata dał mi klucze.
-Wszystko jasne.
-Dobra Vilu, mamy prezenty dla ciebie-powiedział Diego.
-Co? Ale jak to, po co? Nie musieliście nic mi kupować.
-Ta jasne-powiedziała Nati.
Od Lu dostałam nowe buty, od Naty dostałam bluzę adidas, od Cami dostałam 2  spódniczki, od Fran dwie (ta ostatnia z ćwiekami) sukienki, Od Diego dostałam ramoneskę Sam jej na pewno nie kupił, pewnie Fran mu pomagała, od Fede dostałam płytę Indilii, mojej jednej z ulubionych piosenkarek oraz szminkę z mac która jest cholernie droga, od Brodweya dostałam słuchawki wraz z kapciami królikami, od Maxiegl dostałam własny mikrofon, a od Leona śliczną złotą bransoletkę z charmsami.
-Dziękuję bardzo za te prezenty, są po prostu genialne!
-Ale to nie wszystko-powiedział tajemniczo Maxi
-Co jeszcze? Chyba nie kupiliście mi szynszylę?!
-Nie tym razem-powiedziała Lu
-Leć na górę i się pakuj bo wyjeżdżamy na dwa tygodnie.-oznajmił Leon
-Gdzie?
-Zobaczysz.-powiedziała Cami.
-A mój tata wie?
-Tak.
-Chodź Vilu pomogę ci, my swoje walizki mamy w twoim garażu.
-Oki, ale kogo to był pomysł?
-Mój-powiedział cicho szatyn.
-Nie mogłeś powiedzieć wcześniej?! Teraz będziecie tu na mnie czekać...
-Dlatego idę z tobą.
*20 minut później*
-Vilu, kiedy zejdziesz?!
-Mówiłam, trzeba było powiedzieć wcześniej, teraz cierp!
-Ja walę...
-Zamknij się Verdas-krzyknęłam
Po kolejnych 15 minutach zeszłam z walizką i torbą
-Możemy już iść-powiedziałam podchodząc do Leona
-...
-Masz focha?!
-...
-To go miej.-powiedziałam i odeszłam wściekła i smutna. Poszliśmy do busu, schowałam w ,,bagażniku" walizkę i torbę, ze sobą do środka  wzięłam małą torebkę z telefonem, chusteczkami itp. Każdy siedział z kim chciał, ja musiałam siedzieć z Verdasem. Tak lubię go, właściwie to kocham, ale to on ma na mnie focha. Z takimi rozmyśleniami oczy mi się mrużyły
-Jest długa droga, możesz się przespać-powiedział szatyn obojętnie
-Okej-odpowiedziałam tak samo jak on. Jedyne co pamiętam to że po ,,dialogu" z Leonem po pięciu minutach zasnęłam.
*******************************************************************
Hejka! Rozdział miał być już wczoraj, ale się nie wyrobiłam, pisałam go nawet w nocy, ale udała mi się wstawić go dziś. Mam nadzieję że sie spodoba
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ
/Tinistas