7/17/2015

Rozdział 21 ,,Rycerzu"

Przeczytaj notkę pod rozdziałem,
ważne!
-Miśka-powiedział szatyn jeżdżąc nosem po moim ramieniu
-Co?-zapytałam z uśmiechem
-Nudzi mi się-zaczął marudzić
-A na co masz ochotę?-zapytałam
-Na ciebie.
-Leon-powiedziałam zakłopotana. Poczułam że pieczą mnie policzki,natychmiastowo schyliłam głowę, licząc że Leon tego nie zauważy.
-Nie kryj ich, są piękne.- powiedział szatyn podnosząc mój podbródek
-Nie! Zapomniałam na śmierć!
-Co się stało?
-Fede i Lu!-krzyknęłam i zaczęłam biegać po domu szukając telefonu.





-Możemy się gdzieś zatrzymać i usiąść? Nogi mnie bolą-powiedziałam. To był chyba zły pomysł by ubierać takie buty. Jestem  maniaczką trampek,platform czy koturn, ale te nie nadają się do chodzenia
-Oj Vilu, mogłaś ubrać inne buty-powiedział Fede
-Wchodź-powiedział szatyn kucając.
-Zbawienie! Nie muszę chodzić!-powiedziałam po tym jak Leon wziął mnie na barana. Natychmiastowo pocałowałam go  polik i się do niego przytuliłam
-Nie jestem za ciężka?
-Proszę cię Vilu. Jesteś strasznie lekka.
-Okey. Lu, a tak właściwie gdzie idziemy?
-No właśnie-wtrącił się Leon
-Niespodzianka!-odpowiedział Fede
-Fede cicho. Pytałam się  twojej blond dziewczynie nie ciebie, więc proszę się nie udzielać, bo w nocy przyjdę i ci grzywę obetnę.
-Nie!-powiedział przestraszony na co my się zaśmialiśmy.
-Dlaczego się tak przestraszyłeś? Przecież bezbronna dziewczynka nic ci by nie zrobiła.
-Ta twoja bezbronna dziewczynka Leon, jest zdolna do wszystkiego, także na nią uważaj-powiedział Federico
-Ja coś zrobić Leonowi? Pf...Głupi jesteś-powiedziałam opierając brodę we włosach szatyna.





-Kocham cię-powiedziała blondynka po czym pocałowała Federico
-Możecie się nie obściskiwać w miejscu publicznym?
-A tobie by nie przeszkadzało gdybyś się całował z Violką nie?
-Ale to co innego. Bo Lu dobra,jest fajną dziewczyną. Ale to ja mam najlepszą dziewczynę-powiedział Leon. Ja się tylko uśmiechnęłam do Lu.
-No już nie przesadzaj rycerzu-powiedziałam żartobliwie i musnęłam jego usta.
-Dobra, to wchodzimy do tej restauracji czy nie?-zapytała Lu. Zrozumiecie to że mój kuzyn, Fede ten najgłupszy idiota na świecie, zorganizował podwójną randkę  restauracji ? No, ale musiał coś odpalić. Zapomniał powiedzieć o tym Leonowi...





Jesteśmy już w domu. Dzisiaj Lu będzie u nas nocować. Już wiem że lepiej będzie założyć słuchawki i puścić na maksa muzykę, by tylko nie słyszeć ich odgłosów. Bosz. Już od progu zaczęli się całować i wiem że trafią do sypialni. Leon też o tym wiedział więc obiecał mi że jak tylko dotrze do domu to do mnie zadzwoni na skype. Droga do domu Leona od mojego zajmuje 10 minut, także wzięłam telefon do ręki i włączyłam aplikację Instagram. Tam zrobiłam sobie zdjęcie, które postanowiłam dodać:
Jeszcze podpisałam: Czekam <3 Niech ktoś im zwróci uwagę! Help! @leonverdas @luśka<3 @federhey #skype #love (na instagramie można oznaczyć osoby za pomocą @, ja tutaj wpisałam wymyślone nazwy)
Wzięłam swój laptop, z którym usiadłam na łóżku, po czym podniosłam klapę.Od razu zaczął dzwonić Leon


*Następnego dnia*
-Dziękuję-powiedziałam i zamknęłam drzwi. Jakiś czas temu wstałam. Zostałam obudzona przez dzwonek do drzwi, ubrałam satynowy szlafrok po czym zeszłam do drzwi. Spodziewałam się Leona lub Fran, ale za drzwiami stał listonosz. Wręczył mi jakiś list. Spojrzałam na nadawcę,nie mogłam w to uwierzyć....
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Hey!
Także w końcu rozdział.
Ale co się stało?
Przecież powinien być w sobotę,
a dziś jest piątek. 
Jutro rano wyjeżdżam na dwa tygodnie,
prawdopodobnie bez laptopa,
bo wakacje są po to by odpocząć.
Wgl nie miało być rozdziału tak jak na drugim blogu,
ale postanowiłam, że dodam bo nie dodawałam już dawno.
Także rozdziałów raczej nie będzie przez dwa tygodnie.
Nu...
Więc Lu i Fede  po romantycznej kolacji poszli do łóżka XD
Ja się nie udzielam,
wy skomentujcie rozdział.
No i dziś jest trochę krótszy....
A i postawiłam na inną formę rozdziałów.
Piszcie czy taka się wam podoba :)
Dobra,ja już lecę <3
#Tinistas :*

7/11/2015

To koniec?!

Cholera jasna. 
Długo się nad tym zastanawiałam.
Osobiście na bloga nie wchodziłam.
Czytałam i komentowałam inne blogi....
Nie chciałam wchodzić na ten bo wiem że powróciła by chęć pisania na nim.
Szczerze?
Nie mam na to opowiadanie weny.
Odkąd Leonetta powstała,
nie wiem już co pisać.
Kiedyś miałam milion pomysłów,
a teraz?
A teraz nic.
Mam mnóstwo pomysłów, ale na opowiadanie na drugim blogu.
Zastanawiałam się.
I już postanowiłam co zrobię.
Obiecałam że jak będą minimum 4 komentarze to zostanę.
Były 4,
ale problem w tym,
że nie ma wyświetleń.
Znaczy....
Niby jest to 5228 wyświetleń, ale czuję że nabijają to tylko z cztery osoby.
Nikt prawie nie komentuje.
Z waszej aktywności nic nie wnioskuję.
Pod każdym rozdziałem jest jeden komentarz,
a chciałbym by było ich więcej.
Zrobiłam dwie zakładki które są dla was,
a tam pusto.
Jak zobaczyłam pod ostatnim postem...
Bosz!
Patkaa Jorgistas napisała!
Wpadłam w takie uszczęśliwienie!
Nie uwierzyłam,
Ty czytasz mojego bloga?!
Ja twojego i wprost go kocham!
Codziennie wchodzę i patrzę czy nic nie dodałaś!
Może jednak nie zawsze komentuję,
ale wiedz że zawsze czytam!
Jak to czytasz to pozostaw po sobie ślad!
A teraz moja decyzja:



























Zostaje.
Ale jest jeden warunek.
Macie komentować, bo inaczej na serio przestanę pisać i to nie jest żart.
Aha, jeśli chcecie mi pomóc dwie rzeczy:
1.Jeśli możecie to udostępniakcie mojego bloga.
2.Jeśli macie jakieś pomysły na to opowiadanie to piszcie,
chętnie przyjmę pomoc!
Jest jeszcze jedna sprawa. 
Dokładnie za tydzień tj. 18 lipca wyjeżdżam do Łeby z dziadkami, także zobaczymy jak to będzie z rozdziałami bo prawdopodobnie jadę tam na 2 tygodnie :) #Tinistas

6/20/2015

Ważna notka, przeczytajcie!

W tej notce muszę wam się do czegoś przyznać....
Nie mam weny.
 Tak naprawdę muszę zrobić sobie przerwę, na ile?
 Na kilka dni, tygodni, a może miesięcy. 
Nie wiem.
 Możliwe że tutaj już nie wrócę.
 Ten blog jest...szczerze?
 Do dupy.
Nikt nie komentuje.
Jet jedna osoba.
Ale po co pisać dla jednej osoby?
Wyświetleń niby dużo, ale nikt mnie nie motywuje. 
Jestem tu od grudnia i dupa.
Mam już dość.
Muszę się odprężyć z przyjaciółmi.
Może za tydzień coś dodam lub nie.
Nie wiem.
W zeszłym tygodniu chciałam napisać rozdział.
Ale byłam na Dniach Inowrocławia.
Wiecie, LemOn <3
No dobra, ja się już zmywam i powiem tyle:
Będzie zero komentarzy lub mniej niż 4 (nie od jednej osoby) to kończę to.
Bye, wasza #Tinistas

6/06/2015

Rozdział 20 ,,Gofry?!"

Przeczytaj notkę pod wpisem.
To ważne.
Czytasz,komentujesz,motywujesz :*
Jedziemy już około 3 godzin. Mam już dosyć. Jestem strasznie głodna.
-Leon...
-Tak?-zapytał przerywając rozmowę z Diego
-Jestem strasznie głodna...-marudziłam
-Violetta, jak małe dziecko. Chcesz kanapkę?
-Tak!-powiedziałam głośniej z uśmiechem. Szatyn zaczął powoli przeszukiwać plecak, ale gdy usłyszał że mój brzuch domaga się jedzenia za pomocą ,,burczenia", sprężył się.
-Proszę.
-Dziękuję-powiedziałam z uśmiechem i zaczęłam ją pożerać. W ciągu trzech minut już jej nie było. Następnie po ,,obfitej" przekąsce oparłam się o ramie Leona. Podłączyłam słuchawki do radia w autobusie które znajduję się w dachu maszyny i słuchając muzyki usnęłam.

          Właśnie wysiadamy z pojazdu, jakieś 10 minut temu Leon mnie obudził i co dziwne leżałam mu na kolanach. Autokar podwiózł nas pod pobliski park.
-Słuchajcie, chcę wam bardzo podziękować za ten wyjazd. Bawiłam się nieziemsko. Po mimo sprzeczek było cudownie i mam nadzieję że to nie jest nasz jedyny wspólny wyjazd. Ym...Szczęście mamy że dziś sobota, co powiecie by jutro się spotkać wspólnie? Możemy u mnie, zresztą jak zawsze-zaproponowałam z uśmiechem.
-Fajnie by było, ale ja nie mogę. Jutro pomagam wujkowi w przeprowadzce.-powiedział Diego
-A ja pilnuję młodszego kuzyna-powiedział Leon.
-Ja jadę z rodzicami do dziadków-powiedział Maxi.
-A ja jadę do kuzynki-zakończył Brodway.
-To może babskie pidżama party?!-wykrzyknęła Camila
-Tak!-zgodziła się Naty
-Byśmy gadały o chłopakach, ubraniach!-wpadła Francesca
-I byśmy się czesały, malowały paznokcie, makijaże i w ogóle!-krzyknęła Lu
-Tak! I jeszcze przebierały!-krzyknęła Naty
-Stop!-uspokoił je Leon po wymienieniu spojrzeń ze mną
-Dziękuję. Nie ma problemu, ale nie przesadzajcie. Zachowujecie się jak małe dziewczynki. To co, pidżama party.
-Fajnie było posłuchać, ale my już idziemy-powiedział Diego wskazując na siebie, Maxi'ego i Brodway'a.
-Pa!-powiedziałam i ucałowałam polik każdego z nich, a oni odeszli.
-Dobra, to jeszcze pogadamy przez skype'a! Bye!-powiedziała Fran i pociągnęła za sobą Cami.
-My z Lu też idziemy-powiedział Fede. Ucałował mój polik i odszedł z blondynką.
-Ja też będę się już zbierać. Do skype'a!-powiedział Hiszpanka i ucałowałyśmy się w poliki.
-Szczęśliwy że w domu?-zapytałam się szatyna
-Bardzo.
-Odprowadzisz mnie?
-Oczywiście.-powiedział i mnie do siebie przyciągnął.
              
                   Właśnie jesteśmy pod moim domem.-Wejdziesz?-pytam szatyna
-Jeśli to nie problem.-uśmiechnęłam się i wyciągnęłam z torebki klucze
-Tato wróciłam!-cisza
-Tato!? Wygląda na to że nie ma mojego taty-powiedziałam do szatyna.- Jesteś głodny?
-Trochę.
-Dobra, chodź do kuchni. Co zrobimy?
-Gofry?!
-Możemy,jak tak bardzo ci zależy.
                                  Siedzimy u mnie w pokoju oglądając film pt ,,Nigdy nie mów nigdy". Mój
ukochany film. Ledwo co przekonałam Leona do obejrzenia go. Co prawda szatyn też lubi, ale oglądaliśmy go chyba milion razy. Skończyliśmy jeść gofry wraz z końcem filmu. 
*********************************
Hej, cześć i czołem! Tak mnie naszło na czerwony dzięki Marcinowi 4007 na YouTube. Dobra...Więc dziś krótszy. Słuchajcie, nie pytajcie się mnie kiedy rozdział bo już to mówiłam. Będą się one pojawiały tylko w soboty! Nawet zawiesiłam mojego pierwszego bloga by tu móc spokojnie pisać! Dobra, mam pytanie. Co powiecie na nowy wygląd bloga??? Bardziej estetyczny i czytelny? Czekam na wasze opinie :*#Tinistas

5/30/2015

Rozdział 19 ,,Kocham cię"

-Gdzie ona się podziała?! Co znowu wymyśliła?-słyszałem głosy w swojej głowie. Wyjąłem moją czarną komórkę z tylnej kieszeni spodni. Wszedłem w kontakty i wybrałem numer do Vilu. Jeden sygnał, drugi. I ta cholerna poczta. Natychmiast ruszyłem jej szukać.
*Violetta*
Gdy to usłyszałam. Nie mogłam. Gdy wyszłam z budynku pobiegłam w stronę parku gdzie wszystko się zaczęło. Skoro ma mnie dość to czemu zaproponował chodzenie. -Już nic nie rozumiem!-krzyknęłam. Ruszyłam w stronę ławki mając gdzieś czy ludzie się na mnie patrzą. Usłyszałam krzyki należące do Leona
-Violetta!
-Daj mi spokój!
-Poczekaj!-powiedział łapiąc mnie za nadgarstek
-Czego?!
-O co chodzi?!
-Wal się!
-Ejjejjej! Mów.
-Daj spokój, nie chcę ci marnować czasu i tak masz mnie dość!
-Co?! Uno nie marnujesz mi czasu, a dos nie mam cię wcale dość! Chociaż teraz marnujesz czas, bo się kłócisz, obrażasz się o nic!
-Nie wcale?! Słyszałam co mówiłeś do niego!-krzyknęłam. Wydostałam swój nadgarstek i usiadłam na ławce płacząc.
-Co?! Co ja mówiłem i do kogo!
-Do Federico! Nie rozumiem skoro masz mnie dość to po co ze mną jesteś?!
-Uspokój się!
-Nie! Nie uspokoję się!-wstałam-Mam tego dosyć że wszyscy traktują mnie jak jakąś dziwkę! Mam prawo do szczęścia! I nikt mi nie za- nie dokończyłam bo zamknął nasze usta w pocałunku. Miękkie, malinowe usta. Miły, przyjemny, namiętny pocałunek. I czego chcieć więcej? Ale nie myśląc przerwałam
-Co ty robisz?!
-Chciałem cię uciszyć. Teraz posłuchaj. To co mówiłem do Federico że mam dość to było o Ludmile. Dowiedziałem się że jest moją siostrą.
-Co?!
-Rozmawiałem z Fede, bo zadzwonił że Luśka na zakupy se poszła a on na nią czeka i żre loda. Zaczęliśmy że mamy dość że jest taką zakupoholiczką, no ale Ludmiła to Ludmiła. Jej się zmienić nie da.-wtedy zaczęłam jeszcze bardziej płakać.
-Ej, co jest?
-Nie mogę w to uwierzyć. Czemu jak się kłócimy to przeze mnie?-mówiłam przez łzy
-Vilu. Nie płacz kochanie.-powiedział przytulając mnie do siebie-To nie jest twoja wina.
-Właśnie że tak! Leon zrozum że mogłam się zapytać o co chodzi, a ja jak ta głupia uciekłam i cię wyzywałam.
-Violetta. Dobrze wiesz że to przez twoją przeszłość. To co zrobił ci Johny wpłynęło źle na twoją psychikę. Musisz przestać o tym myśleć.
-Ale nie mogę! Te wszystkie terapie mi nie pomogły! Nie mogę przestać o tym myśleć! Nie mogę żyć normalnie!
-A właśnie że możesz, tylko musisz o tym zapomnieć. A teraz chodź, pójdziemy do domu. Niedługo wyjeżdżamy.-ja się tylko uśmiechnęłam i wstałam z ławki. Leon mnie objął ramieniem i ruszyliśmy w stronę beżowego budynku-Kocham cię-szepnął. Na mojej twarzy od razu zagościł uśmiech.


Gdy weszliśmy do budynku podbiegła do mnie Luśka
-Kochanie, nie obrażaj się na niego że Federico się mu skarżył na mnie! Może to i pajac, ale mój brat! On cię kocha! Nie obrażaj się!
-Lu!
-CO?!
-Nie jestem obrażona.
-Jej! Ale nie mogę w ogóle w to uwierzyć że będziemy rodziną!
-Chwila, co?!-krzyknęliśmy razem z Leonem.
-No jak to co?! Przecież jesteście parą, znając naszego romantyka za chwilę ci się oświadczy,a potem ...
-Stop! Chodzimy ze sobą półtora dnia, a ty już gadasz o zaręczynach?! Nie galopuj tak kobieto bo z konia spadniesz.-stwierdził brunet.
-Co?!
-Po prostu nie myśl o przyszłości tylko o teraźniejszości-wytłumaczyłam.
*2 godziny później*
Właśnie jedziemy autokarem z powrotem do domu. Gramy w butelkę na tyłach. Ja musiałam odpowiedzieć na kilka pytań i pocałować w polik Leosiastego, a Lu Fede.
**********************************************************************
Hejcia! Jak widzicie rozdziały są coraz krótsze. To o grze w butelce zaczerpnęłam z czwartku gdy wracałam z wycieczki klasowej. Taaa....Tyle że chłopaka to ni mam, ani moja przyjaciółka. Ale musiałyśmy całować w polik XD Piszcie pomysły co mg robić :) #Tinistas

5/23/2015

Rozdział 18 ,,Poszła na sklepy!"

Uwaga! 
Rozdział dziś krótszy, ze względu na czas! 
Być może dziś będzie kolejny!
*Leon*
Nie śpię już od pół godziny, rozmyślam nad tym co się wczoraj stało
-Nie myśl o tym! Dziś wracamy do domu! Miękkie łóżko, lenienie się i studio!-mówiła moja podświadomość. Wstałem oraz udałem się do pomieszczenia z kabiną. Wziąłem szybki prysznic po czym ubrałem się w koszule w kratę oraz zwykłe.....Jak to Vilu nazwała? Ah tak musztardowe spodnie. Na nogi wsunąłem skórzane ,,tenisówki". Wziąłem swojego IPhon'a do ręki. Fede zaczął dzwonić, wyszedłem na balkon by pogadać, z tego co wiem są razem z Lu na mieście, co się równa sklepy. Nacisnąłem zielony przycisk ze słuchawką
-Halo?
-Cześć stary! Słuchaj, poszedłem z Luśką na miasto nie?
-Wiem.
-Zamiast ze mną usiąść i zjeść loda, poszła na sklepy!
-Federico, uno Lu to dziewczyna, a dos ona kocha zakupy!
-Właśnie, jak jesteśmy przy kochaniu....
-Federico!
-No co?! Chcę wiedzieć, ona jest jak moja siostra której nigdy nie miałem.
*Violetta*
Gdy się obudziłam zauważyłam tabletki na kaca, od razu wzięłam proszki. Następnie wstałam, nie chciałam się obijać, w końcu dziś wyjeżdżamy. Zobaczyłam że Leon gada przez telefon na balkonie. Szybko wzięłam wczoraj przyszykowane ubranie i poszłam do łazienki. Ubrałam to:
Gdy zakradałam się cichaczem do Leona usłyszałam kawałek jego rozmowy z Fede
-Yh...No dobra. Wczoraj się trochę upiła no i wiesz...
-Nie! Nie spaliśmy ze sobą!
-No
-Tak, też mam jej nieraz dosyć-powiedział, łzy automatycznie pojawił się w moich oczach cicho wyszłam z pokoju, a następnie z domu.
*Leon*
-Tak, też mam jej nieraz dosyć.
-Ale mogłaby się trochę zmienić.
-Fede, moja sis nigdy się nie zmieni. Lu to prawdziwa zakupoholiczka. Słuchaj ja kończę, potem pogadamy, cześć-rozłączyłem się widząc że ktoś wychodzi z pokoju-Vilu-pomyślałem. Ruszyłem za nią, ale gdy wyszedłem z budynku, brunetki nigdzie nie było.
#Tinistas